7. Pokochaj chwasty - gwiazdnica pospolita

Gwiazdnica pospolita to jeden z moich najulubieńszych chwastów. O jej istnieniu dowiedziałam się przypadkiem, gdy zauważyłam, że moje kury uwielbiają jakąś płożącą roślinę, o bardzo charakterystycznym zapachu, obsypaną obficie drobnymi, białymi kwiatkami, przypominającymi gwiazdki. Miała miły, kwaskowy posmak, który skusił mnie do poszukiwania informacji o tej roślinie.

Dla wielu z nas gwiazdnica to utrapienie w ogrodzie. Z pozoru krucha, lecz w jej drobnych pędach drzemie ogromna moc  - wystarczy, że dotkną wilgotnej ziemi, by ukorzeniły się na dobre. Nie jest jej straszna śnieżna zima - potrafi kiełkować już pod białym puchem, by po roztopach rozpocząć ekspansję podczas gdy inne rośliny jeszcze śpią. To również swoisty wskaźnik gleby, a jej obecność powinna nas ucieszyć, bowiem gwiazdnica świadczy o wysokiej zawartości azotu w ziemi. Do tego nie niszczy ziemi, a wręcz ją rekultywuje - tworząc gęsty zielony dywan, ogranicza parowanie wody z ziemi. U mnie pięknie rośnie w tunelu, gdzie zostawiam ją jako ściółkę dla pomidorów oraz w warzywniaku w zagonie z kapustami, ale na części łąkowej, dopiero w tym roku wziętej w karby, za nic nie chce kiełkować.

Zwierzęta instynktownie wiedzą lepiej od nas, co jest dla nich dobre. Uwielbiają ją kury oraz gęsi,  więc stąd też wzięła się inna nazwa gwiazdnicy - kurzyślad. W soczystych pędach i drobnych listkach gwiazdnicy skrywają się znaczne ilości prowitaminy A i witaminy C (100 g ziela to odpowiednik 2 aptecznych tabletek tej witaminy), saponiny o działaniu przeciwzapalnym, flawonoidy, a także witaminy E, PP, B1 i B2. To także źródło wielu minerałów - żelaza, fosforu, potasu, cynku, magnezu, wapnia, selenu, krzemu i jodu. Niegdyś, wczesną wiosną, gdy brakowało zieleniny, sałatki z gwiazdnicy jedli  i biedni, i bogaci (jest bardzo smaczna). Dodatkowo, roślina ta wspomaga odtruwanie i wzmacnia organizm. Stąd też nasze prababki leczyły wywarami z gwiazdnicy skacowanych domowników płci męskiej.

Zapomniana na ponad 200-ście lat, dopiero od niedawna gwiazdnica przypomina się na nowo. Działa wykrztuśnie przy leczeniu zapalenia dróg oddechowych oraz wspomaga walkę z hemoroidami. Okłady z jej ziela przynoszą ulgą przy stłuczeniach, wrzodach, łuszczycy, trądziku.

Nasza dzisiejsza propozycja to sałatka z gwiazdnicy, rukoli, makreli i kaczego jaja. Możecie modyfikować podane proporcje zieleniny wedle upodobań - użyć mniej gwiazdnicy, a więcej rukoli, zastąpić rukolę sałatą itd. Byle gwiazdnica pozostała.

Składniki (na 2 porcje, w naszym przypadku były to porcje obiadowe, bardzo sycące):

- 3 garści gwiazdnicy,
- 3 garści rukoli,
- 1 garść jarmużu,
- pół garści rzeżuchy,
- pół garści oregano,
- 2 kacze jaja (mogą być kurze),
- makrela,
- słonecznik,
- 1 cebula
- sok z cytryny, oliwa z oliwek,
- sól, pieprz.

Zieleninę myjemy, odsączamy w suszarce, rwiemy na mniejsze kawałki. Cebulę obieramy i kroimy. Makrelę filetujemy, dzielimy, dodajemy do zielska i mieszamy. Doprawiamy całość solą, pieprzem, skrapiamy sokiem z cytryny i oliwą. Jaja parzymy i gotujemy tak jak lubimy - my na półmiękko - po czym hartujemy, obieramy, kroimy w kawałki i układamy na wierzchu sałatki. Na suchej patelni prażymy słonecznik i posypujemy całość.
Bon apetito!


 

Czytaj dalej...

6. Pokochaj chwasty - mniszek lekarski

Mniszek lekarski, popularny mlecz czy dmuchawiec. Zmora niejednego posiadacza trawnika, choć ja osobiście bardzo lubię go i nie mam nic przeciwko jego obecności w ogrodzie. Baa, zachęcam też wszystkich, by pozwolili mniszkowi zawładnąć chociaż małą częścią rabat - roślina ta wabi pożyteczne pszczoły i trzmiele. W obecności mniszka lepiej plonują m.in. truskawki, maliny oraz gruszki.



 Mniszek - właściwości:

 

  • pobudza trawienie – stymuluje produkcję soków trawiennych, która rozpoczyna się w ustach, po kontakcie ze śliną;
  • poprawia metabolizm;
  • wpływa na poziom cukru we krwi – działa jak środek stabilizujący, chroni organizm przed gwałtownymi wzrostami i spadkami poziomu cukru. Poleca się picie herbaty z mniszka diabetykom;
  • zapobiega kamicy nerkowej –  bogaty w szczawiany i wapń mniszek może obniżać częstość występowania kamieni nerkowych;
  • zmniejsza obrzęki – jako środek moczopędny np. w postaci herbaty, pozwala zmniejszyć obrzęki i zatrzymywanie płynów, co sprzyja utracie masy ciała. Jednocześnie nie wypłukuje z naszych organizmów cennego potasu - jego liście to prawdziwa kopalnia tego pierwiastka;
  • oczyszcza wątrobę i nerki;
  • działa moczopędnie,
  • zawiera inulinę - naturalny prebiotyk, sprzyjający rozwojowi pożytecznych bakterii;
  • zawiera trójterpeny - działają one przeciwzapalnie i przeciwwirusowo;
  • obniża poziom złego cholesterolu - dzięki obecności fitosteroli;
  • zwalcza wolne rodniki - a dokładniej robią to karotenoidy;
  • zawiera dużo witamin i minerałów - m.in. wit. A, B, C, D, przy czym należy wspomnieć że zawartość wit. A w liściach mniszka jest większa niż w marchewce. 

Mniszek w kuchni i nie tylko: 

 

  • sałatka – mlecz może stanowić pożywną bazę dla sałatek;
  • nadzienie – zblanszowane liście mniszka są pysznym nadzieniem do pierożków czy naleśników;
  • wino – w ciągu kilku dni możemy przygotować wino z żółtych płatków mlecza, np. z dodatkiem cytryn i pomarańczy. Ze skwaszonego wina możemy przygotować ocet;
  • herbata – przyrządza się ją z kwiatów. Parzy się ją 10 minut pod przykryciem. Na łyżkę kwiatów przypada 0,5 litra wrzątku. Napój pije się po 0,5 szklanki 2-3 razy dziennie;
  • miód (syrop) – przypisuje mu się nadzwyczajne właściwości, zwłaszcza w walce z przeziębieniem. Jednak  miód z kwiatów mniszka wytworzony przez pszczoły ma więcej zdrowotnych właściwości;
  • sok z mniszka (białe mleczko) – pomaga w walce z kurzajkami czy liszajem. Ma działanie gojące;
  • ekologiczny nawóz do kwiatów, ponieważ to cenne źródło miedzi. Jak zrobić nawóz? Potrzebujemy trzy całe mlecze – korzeń, kwiaty, liście. Wszystkie składniki umieszczamy w wiadrze, zalewamy litrem gorącej wody i przykrywamy. Parzymy przez 30 minut. Po tym czasie przecedzamy, chłodzimy i od razu podlewamy nasze rośliny.

Zbiory mniszka

 

Gdy chcemy przygotować nalewkę, wówczas korzenie mniszka pospolitego zbiera się jesienią (ważne, by wydobyć je w całości, bez uszkodzeń). Po zebraniu myjemy je, starannie osuszamy, odcinamy części nadziemne i suszymy.  Korzeń mniszka lekarskiego pobudza czynności wątroby.
Ziele mniszka ścinamy, gdy koszyczki kwiatowe są jeszcze w pączkach.
Z kolei kwiaty zbieramy, gdy zaczynają się rozwijać (zrywamy je bez szypułki). Kwiaty i liście najlepiej zbierać w suchy słoneczny dzień - rano bądź wieczorem. Napar z liści mniszka lekarskiego jest łagodnym środkiem pobudzającym wątrobę i oczyszczającym organizm w stanach zatrucia. Działa od niego mocniej sok, który jest doskonałym środkiem oczyszczającym podczas wiosennego detoksu. Ja osobiście uwielbiam koktajl ze zmiksowanych pomarańczy i sowitej garści liści mlecza.

Uwaga, przeciwwskazaniem do stosowanie mniszka jest zażywanie leków przeciwzakrzepowych, gdyż roślina może zakłócać ich działanie. Ostrożność muszą zachować również osoby z wrzodami żołądka.

 Nasza propozycja - hamburger z mniszkiem

 

Składniki:
  • dwie garści mniszka (ja dodałam jeszcze swoją rukolę, szpinak i liście rzodkiewki),
  • cebula,
  • mielone mięso wołowe,
  • dobre pieczywo (wystrzegajcie się tego z supermarketów i sieciowych piekarni, które nie powinno w ogóle nazywać się pieczywem). Ja osobiście jadam pieczywo dwa razy w miesiącu. Mam ulubioną piekarnię w Gorzowie, która piecze pyszne chleby - żeby je dostać, trzeba odstać swoje w kilku albo i kilkunastometrowej kolejce. To piekarnia Erharda Szczypiórkowskiego, na rogu Mickiewicza i Kosynierów Gdyńskich),
  • pomidor,
  • keczup
  • majonez - my robimy go sami z kaczych jaj, które są do tego świetne i Was też zachęcam do takich kuchennych eksperymentów. Dziś dodatkowo dorzuciliśmy w trakcie miksowania dwa ząbki czosnku i w ten sposób wyszedł nam przepyszny majonez z lekką czosnkową nutą.
Wykonanie:

Mięso doprawiamy pieprzem i smażymy wedle upodobań (krwiściej lub mniej). Pieczywo podgrzewamy na patelni grillowej lub w piekarniku. Cebulę kroimy w krążki. Smarujemy pieczywo majonezem, przekładamy zieleniną, pomidorem, mięsem, cebulą, znów zieleniną i pomidorem a następnie doprawiamy drugą część buły keczupem.

Smacznego! ;)

Czytaj dalej...

5. Podejmij wyzwanie - pokochaj chwasty!

Za oknami zieleni się coraz bardziej, zapach kwitnącej ałyczy upaja powietrze, a w uszach dzwonią ptasie trele - w kwietniu przyroda pięknie budzi się do życia. Uwielbiam wiosenne promyki słońca o tej porze i zapach mokrej ziemi. Zatrzymuję się czasem w trakcie prac w ogrodzie i podglądam z zaciekawieniem pracowite mrówki, wietrzące po zimie swoje mrowiska, pająki misternie zaplatające nici wokół delikatnych gałązek i trzmiele, uwijające się wokół kwitnącego mniszka.

Obserwuję też swoje zwierzaki - kaczki uważnie przeczesują wybieg w poszukiwaniu swojego przysmaku - ślimaków, a kozy zachłannie strzygą zielone źdźbła traw, przygryzają pędy chwastów i świeże pączki z drzew. Instynktownie wiedzą, co jest im teraz potrzebne, a na siano, jęczmień i otręby pszenne spoglądają z niechęcią. Taki ich wiosenny detoks. I nam, ludziom przyda się takie oczyszczenie po zimie.



A chwasty to prawdziwa bomba witaminowa! I do tego smaczna! Zamiast za drogimi, importowanymi z zagranicy, a do tego bezsmakowymi sałatami, warto rozejrzeć się za naszą lokalną i darmową zieleniną, wyciągając przy okazji rodzinę na popołudniowy spacer. W naszych rodzimych chwastach pełno jest witamin A i C, witamin z grupy B, minerałów (potasu, krzemu, magnezu) i zaskakujących smaków. Ponadto, substancje zawarte w dzikich listkach obniżają stężenie szkodliwego cholesterolu we krwi, zwalczają wolne rodniki, działają antynowotworowo, zmniejszają ryzyko choroby sercowo-naczyniowej, a znajdujący się w tkankach błonnik działa jak gąbka i wypędza z jelit nagromadzone zimową porą złogi.

Nim ruszysz na łowy

Przyszykuj sobie wiklinowy kosz i/albo papierowe torebki. Nie zbieramy zieleniny do worków foliowych - nie jest to zdrowe, rośliny zaparzą się i sporą część będziemy musieli wyrzucić.

Zasady zbierania

Pamiętaj, że nie jesteś sam na łące - oprócz Ciebie chrapkę na chwasty mają dzikie zwierzęta. Zbieraj jej zawsze tyle, ile potrzebujesz. Zbierzesz za dużo? Zaproś znajomych na kolacje. Nie niszcz całej rośliny - zostaw kilka liści, by miała siłę odrosnąć. Co też ważne, chwasty zbieramy z dala od ruchliwych dróg i najlepiej z samego rana lub pod wieczór - w południe rośliny tracą turgor, nie są tak samo chrupkie i smaczne jak zbierane w innych porach dniach. Zbieraj tylko te rośliny, które znasz. Możesz posiłkować się np. atlasem dzikich ziół. Pamiętaj, że pomyłka może być niebezpieczna dla zdrowia i życia.

Krótki przegląd chwastów

Od tej pory co środę będziemy przedstawiać portrety wszędobylskich chwastów wraz z przepisami na ich kuchenne wykorzystanie. W tym tygodniu wyjątkowo zaczniemy od soboty. Będziecie mieli czas, by zaplanować sobie wyprawę na łąkę.


Mniszek lekarski

Gwiazdnica pospolita








Czytaj dalej...

4. Około żywieniowe tematy, o których wstydzimy się rozmawiać

Dziś chcę rozłożyć na czynniki pierwsze dwa bardzo wstydliwe problemy związane pośrednio z żywieniem, a bezpośrednio ze stylem życia, jaki prowadzimy. Problemy te dotykają większość z nas, ale w pędzie dnia albo nie zdajemy sobie z nich sprawy, albo nie przyznajemy się do nich, licząc po cichu, że rozwiążą się same. A te wiosenną porą mają ogromny wpływ nie tylko na naszą fizyczną formę, ale i psychiczne samopoczucie. Mam nadzieję, że przy leniwej niedzieli post ten skłoni Was do autorefleksji.

Robaki lubią słodycze

Tasiemce, owsiki, glisty. "Nie, to nie dotyczy mnie!" - pomyślicie sobie zapewne, czerwieniąc się ze wstydu na wspomnienie tych niechcianych lokatorów, będących utrapieniem chyba każdego normalnie chowanego dziecka. Dziecka ciekawego całego świata i pchającego rączki wszędzie, gdzie tylko da radę. I tu Was zaskoczę. Robaki to również zmora dorosłych. Zmora utajona i podstępna.

Nieważne jest przy tym, że po każdym skorzystaniu z toalety myjecie ręce. Źródeł zarażeń jest wokół nas wiele więcej. Tych niechcianych lokatorów możecie "zaprosić" do siebie, łapiąc za klamkę w galerii handlowej, odbierając dokumenty w urzędzie, wybierając warzywa w sklepie, próbując truskawek na targu, głaszcząc psa albo ... oddychając. Nie jesteśmy bezpieczni nawet we własnym domu, z kurzem bowiem przenoszą się jaja owsików. Jeśli osiądą one na pościeli, kanapie czy ręcznikach, przez pół roku zachowają żywotność, stwarzając zagrożenie dla domowników.

Odwieczne prawo natury

Pasożytom nie chodzi o to, by nas zabić. W całym tym zamieszaniu chodzi tylko o zasiedlenie dogodnej przestrzeni do życia, bogatej w pożywienie i wydanie na świat jak największej liczby potomstwa. Nie w ich interesie jest, by nas wykończyć. To dlatego robaczyce często przebiegają bezobjawowo lub są na tyle mało uciążliwe, że uczymy się z nimi żyć. Pasożyty atakują nasze organizmy od tysięcy lat, od zawsze bytowały w jelitach i tworzyły swoisty ekosystem, a układ immunologiczny uczył się z nimi walczyć, produkując przeciwciała. Jednak dziś, w wyniku ewolucji produkujemy ich coraz mniej. W pewnych okolicznościach, szkodliwy wpływ robaczyc nasila się, organizm nie radzi sobie w zwalczaniu pasożytów, a my zaczynamy poważnie chorować.

Tasiemce w natarciu

Według Światowej Organizacji Zdrowia tylko 1 na 10 osób nie jest zarobaczona - co oznacza, że 90 procent z nas ma w tym momencie w swoim organizmie niechciane towarzystwo.

Zakażenie pasożytami daje czasami bardzo podobne objawy jak większość innych chorób. Lista jest długa – uporczywe bóle głowy, bóle stawów, szyi, depresje, problemy z oddychaniem, ciągłe uczucie zmęczenia, podkrążone oczy, wzdęty brzuch, uporczywy kaszel nocny. Bardzo istotną kwestią jest, by nie bagatelizować sygnałów wysyłanych przez nasz organizm. Oporna na leki astma może okazać się zaawansowaną robaczycą, z czego nawet nie każdy lekarz zdaje sobie sprawę. Dlatego bądźmy dociekliwi, leczmy przyczyny, a nie objawy.

Nie lekceważcie w szczególności bolących bez przyczyny mięśni, problemów z wątrobą i nieustannego kaszlu - to może być objaw bąblowca, tasiemca, którego nosicielem jest przede wszystkim lis. Wystarczy, że Wasz pies będzie miał styczność z odchodami rudzielca i może przynieść na swojej sierści niespodziankę w postaci jajeczek do domu.

A chyba każdy z Was widział choć raz w życiu psa tarzającego się w odchodach - naukowym wyjaśnieniem takiego zachowania psa jest instynkt, który skłania zwierzę do tarzania się w mocno pachnących rzeczach.  "Mając psy w domu, musimy wkalkulować ryzyko, że będziemy się od nich zarażać. Powiem szczerze - ktoś, kto przynosi psa do domu nie odrobaczając go wcześniej i z nim śpi, to jest samobójca, podobnie jak większość ludzi, którzy często jedzą sushi albo tatara" -  stwierdził dr. Wojciech Ozimek, lekarz pediatra, specjalizujący się w pediatrii ogólnej i leczeniu chorób pasożytniczych w bardzo ciekawej rozmowie o robakach właśnie, którą musicie przeczytać koniecznie! W mojej wiosce widok lisa w ciągu dnia nie jest żadną niespodzianką. Często wieczorową porą rudzielec podchodzi nawet pod drzwi, poszukując resztek kociej karmy. Nie wyobrażam sobie zatem, by wpuścić do domu kota, którego nie odrobaczam.

A bąblowiec im później wykryty, tym jest trudniejszy do wyleczenia. Baa, czasem leczenie farmakologiczne jest niemożliwe i wówczas jedynym ratunkiem jest przeszczep. Dzieje się tak, gdyż jaja tego tasiemca wędrują z krwią do różnych narządów. Jeśli nie zostaną zniszczone przez komórki układu odpornościowego, wylegają się z nich larwy, a wokół nich powstaje torbiel, nieraz osiągająca bardzo duże rozmiary. Niestety, bąblownica często rozwija się po cichu w organizmie i ujawnia się dopiero po wielu latach. Niekiedy zmiany przypominają guzy nowotworowe niszczące miąższ narządu, który został zasiedlony przez tasiemca. W 99 procentach przypadków bąblowica dotyka wątrobę, jednak larwy mogą niekiedy osadzać się w płucach, nerkach, mięśniach, mózgu i śledzionie.

I jak tu nie zwariować?  

Jak skutecznie bronić się przed tymi lokatorami, by nie popaść w paranoję? Oddać psa, szorować warzywa, dezynfekować ręce co 5 minut? Nie!

Po pierwsze, musimy pogodzić się z obecnością pasożytów w naszym życiu, współżyją one z nami od tysięcy lat. Co ciekawe, w krajach, gdzie nie ma dostępu do bieżącej wody i kanalizacji, często prawie wszyscy mieszkańcy mają w przewodzie pokarmowym pasożyty – robaki, przywry i tasiemce. Są one poważnym problemem zdrowotnym, ale jednocześnie ludzie ci na ogół nie cierpią na alergie ani na choroby autoimmunologiczne.

Po drugie, wystarczy po prostu odrobaczać całą rodzinę regularnie. Ja dbam o wszystkich - zarówno mieszkańców dwu- jak i czteronożnych. I tak: ludzie mający zwierzaki powinni odrobaczać się cztery razy w roku, podobnie jak ich koty i psy. Drób i kozy odrobaczamy na wiosnę i jesień. Ludzie, którzy nie mają kontaktu ze zwierzętami, powinni przyjąć dwie dawki w roku. To żaden wstyd.

Posiedzenie na tronie to nie tylko przywilej królów
aparcia to dziś przypadłość pospolita i bagatelizowana. Niesłusznie, bo konsekwencją częstych zatwardzeń bywa coraz częściej rak jelita grubego. W większości przypadków sami możemy w prosty sposób pozbyć się problemów z wypróżnieniem.
Co trzeci Polak cierpi na zaparcia, ale częściej cierpią kobiety. Co gorsza, najczęściej sami jesteśmy sobie winni – jemy zbyt tłusto i obficie, pijemy mało wody i unikamy warzyw i owoców. Dużo rzadziej zdarza się, że przyczyną zaparć jest choroba, np. niedoczynność tarczycy, schorzenia jamy brzusznej, cukrzyca czy depresja. Czasem zatwardzenie wywołują leki: antybiotyki, preparaty z wapniem oraz te walczące ze zgagą. Paradoksalnie również nadużywanie środków przeczyszczających może skończyć się zaparciem.


http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/Zaparcia-przyczyny-konsekwencje-zapobieganie-zatwardzeniu_34467.html
parcia to dziś przypadłość pospolita i bagatelizowana. Niesłusznie, bo konsekwencją częstych zatwardzeń bywa coraz częściej rak jelita grubego. W większości przypadków sami możemy w prosty sposób pozbyć się problemów z wypróżnieniem.
Co trzeci Polak cierpi na zaparcia, ale częściej cierpią kobiety. Co gorsza, najczęściej sami jesteśmy sobie winni – jemy zbyt tłusto i obficie, pijemy mało wody i unikamy warzyw i owoców. Dużo rzadziej zdarza się, że przyczyną zaparć jest choroba, np. niedoczynność tarczycy, schorzenia jamy brzusznej, cukrzyca czy depresja. Czasem zatwardzenie wywołują leki: antybiotyki, preparaty z wapniem oraz te walczące ze zgagą. Paradoksalnie również nadużywanie środków przeczyszczających może skończyć się zaparciem.


http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/Zaparcia-przyczyny-konsekwencje-zapobieganie-zatwardzeniu_34467.html

Musimy mieć świadomość, że im dłużej śluzówka jelita ma kontakt z toksynami, tym więcej ich wchłania się do krwi. W wyniku długotrwałego zatrucia możemy odczuwać wzdęcia i gazy, mieć kłopoty z cerą, przykrym zapachem z ust. Czujemy się ociężali, osłabieni, zmęczeni, boli nas głowa. Tracimy odporność, zwiększa się ryzyko wielu chorób, m.in. alergii. Długie i intensywne parcie na stolec prowadzi do powstania hemoroidów (które także bywają przyczyną zaparć, bo utrudniają wypróżnienie). Z czasem ściana przeciążonego jelita traci elastyczność, w jego błonie śluzowej rozwija się stan zapalny, którego konsekwencją mogą być nadżerki, a w przyszłości – nowotwór.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-pokarmowy/Zaparcia-przyczyny-konsekwencje-zapobieganie-zatwardzeniu_34467.html
Drugim problemem często bagatelizowanym i bardzo pospolitym są zaparcia. Cierpi na nie co trzeci Polak. W większości przypadków jesteśmy sami sobie winni - jemy potrawy obfite w tłuszcze, unikamy warzyw i owoców, pijemy za mało wody. Niekiedy prawidłowe wypróżnianie zakłócają też przyjmowane antybiotyki i stres.

A kiedy w ogóle mówimy o zaparciu? Po dwóch dniach bez wizyty w toalecie powinna nam się zapalić w głowie lampka. To wstydliwy problem, ale jego konsekwencje są bardzo poważne - nieleczone zaparcia powodują raka jelita grubego. Żeby uświadomić sobie, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa codzienne wypróżnianie, musimy poświęcić kilka słów na wyjaśnienie roli jelita grubego. Ten organ to swoisty kosz na odpadki - to tam trafiają niestrawione części jedzenia. Jeśli wszystko jest z naszym organizmem w porządku, wówczas codziennie pozbywamy się zbędnego balastu. Jeśli jednak trapi nas zatwardzenie, wówczas zebrana treść pokarmowa zaczyna fermentować i gnić, w wyniku czego powstają toksyny. Im dłużej śluzówka jelita ma kontakt z toksynami, tym gorzej dla nas - toksyny zaczynają wchłaniać się do krwi i docierają do wszystkich komórek ciała. Innymi słowy dochodzi do zatrucia organizmu. Czujemy się wówczas ociężali, osłabieni, wiecznie zmęczeni, dokucza ból głowy i przykry zapach z ust, zaczynają się problemy z cerą, wzdęciami, gazami, stajemy się posiadaczami opornej oponki na brzuchu. W jelicie tworzy się stan zapalny, który następnie przekształca się w nadżerkę, a stąd do nowotworu już tylko jeden krok.

Jak zapobiegać, a jak leczyć? Na pewno nie łykajcie cudownych tabletek. Recepta jest prosta. Jedźcie więcej surowych warzyw i owoców (zawierają błonnik, który działa jak gąbka i pobudza nasz organizm do wypróżniania), pijcie więcej wody i ruszajcie się (byle nie z kanapy do lodówki) - gimnastyka, basen, rower lub bieganie minimum trzy razy w tygodniu to podstawa.



Czytaj dalej...

3. Owsiankowe inspiracje na Dzień Kobiet i nie tylko

Od jakiegoś czasu podczas śniadań króluje u nas owsianka lub kasza jaglana, w różnych wersjach owocowych. Zainspirowana tymi zbożowymi produktami, zaczęłam poszukiwać nowych inspiracji na ten najważniejszy posiłek dnia, a wyobraźnia podpowiedziała mi pomysł na tartę owsiankową. Propozycja dobra na śniadanie, ale również i na podwieczorek bez wyrzutów sumienia ;)

Nadzienie:
  • 2 średnie jabłka,
  • 2 szczypty cukru waniliowego,
  • rodzynki, 
  • orzechy włoskie,
  • sok z cytryny.
Kruszonka:
  • 2 części mąki krupczatki,
  • 1 część masła,
  • 1 część cukru waniliowego.
Ciasto na blachę o średnicy 20 cm:
  • 1,5 szklanki zmiksowanych płatków owsianych, 
  • 3 łyżki płynnego miodu (ewentualnie 4),
  • 1,5 łyżki masła (posiekanego, zimnego),
  • 150 ml wody,
  •  odrobina soli.

Z podanych składników zagniatamy ciasto. Uformować spód, nakłuć widelcem. Ciasto może trochę się lepić, więc ja wyłożyłam blachę papierem.
Piekarnik nagrzewamy do 180 st. Podpiekamy wstępnie spód przez około 8-10 minut.

W czasie podpiekania ciasta przygotowujemy nadzienie. Jabłka kroimy w plasterki, kropimy sokiem z cytryny, wrzucamy na patelnię, dodajemy cukier (ja wykorzystałam prawdziwy waniliowy z cukru trzcinowego. Podsmażamy tylko tyle, by cukier rozpuścił się, mieszamy.

Przygotowujemy kruszonkę - mieszamy cukier i masło, po czym dodajemy stopniowo mąkę. Rozcieramy na grudki.

Na wstępnie podpieczonym spodzie układamy jabłka, posypujemy rodzynkami i kruszonką. Pieczemy ok. 20 - 30 minut (w zależności od piekarnika, ciasto ma się przyrumienić).

Po wszystkim przypomniałam sobie o orzechach włoskich, które uprażyłam na patelni i dodałam do studzącego się ciasta.

Muszę przyznać, że uwielbiam takie kuchenne eksperymenty, podczas których z niczego wychodzi coś. A Wy? Dajecie się czasem ponieść wyobraźni?


Czytaj dalej...

2. O pietruszce spoglądającej ze ściany, czyli ogródek ziołowy w domu

W tym roku mam wrażenie, że wiosna bardzo nieśmiało stawia u Nas pierwsze kroki. Co prawda przebiśniegi i krokusy wychyliły już swoje barwne łepki, a cebula z radością zieleni szczypior i szuka pierwszych promieni słońca, ale tych jak do tej pory jest zdecydowanie za mało!

W ostatnim poście rozgryzałam, co na przednówku tkwi w niepozornych nasionkach i bulwach. Dziś kilka inspiracji, jak zorganizować ziołownik w swoim domu, by nie zajmował zbyt wiele miejsca i był przy okazji ozdobą domu.

Ziołowy zawrót głowy,  czyli mały atlas ziół

 

Postanowiłam przybliżyć Wam kilka najbardziej popularnych gatunkach ziół. Być może używacie ich na co dzień, a nie uświadamiacie sobie rangi ich pozytywnego wpływu na Wasze zdrowie?
Bazylia – bardzo szeroko stosowana w kuchni włoskiej; ma przyjemny, korzenny zapach i lekko pikantny smak. Nadaje się do zup, sałatek, warzyw i dań kuchni śródziemnomorskiej. Olejek z bazylii poprawia trawienie i pobudza wydzielanie soków żołądkowych, dlatego poleca się go osobom cierpiącym na lekkie zaburzenia procesów trawiennych.
Kolendra - jest bogata w antyoksydanty, minerały (takie jak wapń, sód, potas) oraz witaminy – C, B1, B2 i PP. Jej liście mają właściwości przeciwbólowe, przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. Pobudzają apetyt – stymulują wydzielanie soków żołądkowych i enzymów, a także działają tonizująco na żołądek. Z tych też powodów liście kolendry są często stosowane w diecie osób chorych na anoreksję. Są również zbawienne dla wątroby, a także wspomagają leczenie biegunki poprzez wywieranie korzystnego działania na jelita.
Kminek – stosuje się go do produkcji likierów, idealnie nadaje się także do przyprawiania zup (szczególnie grzybowej), chleba, past, pieczonych jabłek i smażonych potraw. Olejek kminkowy działa rozkurczowo i bakteriobójczo.
Melisa - to jedno z najpopularniejszych ziół na skołatane nerwy i sen. Jej liście o świeżym, cytrynowym aromacie to również remedium na bolesne miesiączki i mdłości w ciąży. Melisa poprawia trawienie, zwiększa wydzielanie soku żołądkowego, hamuje proces utleniania lipidów w wątrobie, zapobiegając jej stłuszczeniu, a obniżając poziom cholesterolu we krwi, zmniejsza ryzyko wystąpienia miażdżycy.
Niektóre składniki zawarte w liściach melisy działają przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo. Wykazano, że zawarte w wodnych wyciągach z liści melisy taniny oraz kwasy fenolowe zwalczają m.in. wirusa opryszczki wargowe

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/melisa-lekarska-na-sen-i-nie-tylko-wlasciwosci-i-dzialanie-melisy_38502.html
zmniejszenia stężenia cholesterolu we krwi, a co za tym idzie - może zapobiec miażdżycy. Ponadto melisa hamuje proces utleniania lipidów w wątrobie, zapobiegając jej stłuszczeniu oraz innym schorzeniom.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/melisa-lekarska-na-sen-i-nie-tylko-wlasciwosci-i-dzialanie-melisy_38502.html
ułatwiają trawienie i pobudzają apetyt

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/melisa-lekarska-na-sen-i-nie-tylko-wlasciwosci-i-dzialanie-melisy_38502.html
ułatwiają trawienie i pobudzają apetyt

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/melisa-lekarska-na-sen-i-nie-tylko-wlasciwosci-i-dzialanie-melisy_38502.html
edno z najpopularniejszych ziół na sen i uspokojenie. Jednak melisa ma także inne właściwości lecznicze – m.in. poprawia trawienie, łagodzi bóle miesiączkowe i mdłości w ciąży.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/melisa-lekarska-na-sen-i-nie-tylko-wlasciwosci-i-dzialanie-melisy_38502.html
jedno z najpopularniejszych ziół na sen i uspokojenie. Jednak melisa ma także inne właściwości lecznicze – m.in. poprawia trawienie, łagodzi bóle miesiączkowe i mdłości w ciąży.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/melisa-lekarska-na-sen-i-nie-tylko-wlasciwosci-i-dzialanie-melisy_38502.html
jedno z najpopularniejszych ziół na sen i uspokojenie. Jednak melisa ma także inne właściwości lecznicze – m.in. poprawia trawienie, łagodzi bóle miesiączkowe i mdłości w ciąży.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/melisa-lekarska-na-sen-i-nie-tylko-wlasciwosci-i-dzialanie-melisy_38502.html
Mięta – o pięknym, kojącym zapachu. Wyciąg z mięty działa uspokajająco i pomaga w leczeniu zaburzeń trawiennych. Olejek miętowy z kolei można stosować także jako inhalator w nieżytach gardła i górnych dróg oddechowych.
Majeranek – idealny dodatek do potraw ciężkostrawnych (np. tłustych mięs). Pomaga również w nieżycie żołądka.
Pietruszka - ma właściwości antyseptyczne, wpływa pozytywnie na proces trawienia i zapobiega infekcjom układu moczowego. Zawarta w natce pietruszki witamina A dobrze działa na wzrok, szczególnie o zmierzchu. Dzienne zapotrzebowanie na witaminę C zaspokaja jedna łyżka stołowa pietruszki. Dlatego warto dodawać ją do dań, szczególnie w okresach osłabienia organizmu ( choćby podczas przesilenia wiosennego). Ponadto pietruszka odświeża oddech i maskuje nieprzyjemny zapach, np. czosnku.
Rumianek – używany w medycynie i kosmetyce. Ma działanie przeciwalergiczne i przeciwskurczowe. Wyciąg z rumianku stosowany zewnętrznie przyspiesza gojenie owrzodzeń skóry, rumienia i oparzeń.
Seler - pobudza on przemianę materii i usuwa szkodliwe produkty uboczne, doskonale oczyszcza nasz organizm z wszelakich toksyn. Wpływa znakomicie nie tylko na nasz wygląd ale i zdrowie. Seler zawiera magnez, cynk, wapń, żelazo i potas a także wiele witamin, szczególnie C i B.
Szałwia – stosowana w zapaleniach gardła i skóry, zapobiega nadmiernej potliwości i wspomaga leczenie zapalenia dziąseł. Tradycyjnie przyprawia się nią węgorza, farsz drobiowy i desery. Ma dość gorzki smak i nie nadaje się do stosowania przez kobiety w ciąży.
Szczypiorek - jego liście zawierają dużo witaminy C (50-100 mg w 100 g), karoten, witaminę B2, sód, wapń, potas, fosfor i żelazo. Przyspiesza trawienie, obniża ciśnienie, wzmaga apetyt.
Tymianek – tradycyjna przyprawa kuchni francuskiej. W medycynie stosuje się go w leczeniu kaszlu i chrypy. Wykonuje się z niego płukankę pielęgnacyjną do włosów.

Zioła na każde wezwanie

 

Najbardziej popularne miejsce na umieszczenie ziół w domu to bez wątpienia widne stanowisko na kuchennym blacie, parapecie bądź stole. To bardzo wygodne rozwiązanie - zioła są zawsze pod ręką, a dodatkowo tanie, zważywszy na to, że doniczki możemy wykonać sami.


Zioła możemy również powiesić na ścianie - i to nie tylko wówczas, gdy na parapetach brakuje miejsca. Takie zielone obrazy to niewątpliwie godna pozazdroszczenia ozdoba domu. Jednak montując taki ziołownik na ścianie trzeba wziąć pod uwagę to, że konstrukcja nie należy do najlżejszych (szczególnie po podlaniu roślin), należy więc przymocować ją w przemyślany sposób.


Dodatkowo dolne partie takich ziołowników można przeznaczyć dla naszych czworonogów - koty będą wdzięczne za walerianę i kocimiętkę, a psy za rajgras.


W końcu ziołowy ogródek można powiesić - niczym lampę - u sufitu.
 
Jak więc widzicie, zioła posiadają nie tylko szereg właściwości leczniczych, kosmetycznych i smakowych, które na co dzień wpływają na nasze samopoczucie, zdrowie, piękny wygląd i smak potraw. Mogą być również świeżą i nietuzinkową dekoracją kuchni.

Jestem też bardzo ciekawa nie tylko tego czy i jaki macie zakątek ziołowy w kuchni, ale również tego jakie zioła najczęściej goszczą na Waszych talerzach. Pochwalicie się?
Czytaj dalej...

1. Moc zaklęta w nasionkach i listkach.

Twarożek z podpędzonym szczypiorkiem? Aromatyczna natka pietruszki dodana do zupy? A może koktajl z dodatkiem młodej pokrzywy? Mniam! Zieleninie o tej porze roku mówimy zdecydowane tak! Oczywiście tej wyhodowanej na widnym parapecie, a nie zakupionej z importu i hodowanej na macie kokosowej.

Na przedwiośniu warto więc zadbać o zielone czupryny na parapetach - to samo zdrowie! To także wspaniała okazja, by w dzisiejszym, mocno zgadżetowanym świecie zachwycić się takim cudem natury jakim jest kiełkowanie. A więc - nasiona, korzenie i cebule w garść!


Parapetówka na przednówku

Nie wyrzucajmy zniecierpliwionych zimowym leżakowaniem warzyw, które nieśmiało wyciągają ku nam delikatne jasnozielone łodyżki. Dla ząbków czosnku, korzeni pietruszki, cebul, selerowych i buraczanych bulw, które zaczęły kiełkować, warto wygospodarować kilka doniczek z ziemią zmieszaną z odkwaszonym torfem. Po podlaniu szybko odwdzięczą się bujną czupryną pełną witamin, tak nam teraz potrzebnych. Możemy również w pulchnej ziemi pozostawić nasiona rukoli, rukwi czy roszponki - szybko wypuszczą do słońca zielone listki. Dodatkowo cebulę możemy uprawiać w szklanym flakonie, niczym hiacynty, co może być niebanalną ozdobą kuchni.

Zapytacie zapewne, co w przypadku, gdy lista zielonych chciejstw przewyższa długość parapetu/ów. Już w najbliższą środę pokażę Wam pomysły na niebanalne i zajmujące mało miejsca zielniki ;)


Goście z ogródka

A może tak wybierzemy się na spacer w poszukiwaniu korzeni mniszka lekarskiego? Pozostawione w ciemności (np. pod tekturową czapeczką), wypuszczą chrupkie, żółte listki, które niejednego przeciwnika obecności tych jakże uroczych i pożytecznych roślin na trawnikach, wprawią w nie lada zdziwienie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by podebrać z ziemi kłącza pokrzywy. Zielone listki, dodawane do sałatek i koktajli, dzięki zawartości krzemionki wzmocnią nasze włosy, paznokcie i skórę oraz oczyszczą organizm, zmęczony szarą zimą.

Podobnie jak z mniszkiem możemy postąpić z rukolą, roszponką, endywią i szpinakiem. Pozostawione jesienią na grządkach, mogą przetrwać do wiosny (można je dodatkowo okryć świerczyną) - wystarczy potem złapać za łopatkę i przesadzić je do doniczki.


Kto kiełkuje, ten nie choruje

W nasionach zaklęta jest prawdziwa moc zdrowia. Łupinki zawierają wszystkie składniki pokarmowe, potrzebne na dobry start młodej roślinie, a niezwykle ważne i dla Nas - m.in. enzymy, dzięki którym w młodych kiełkach powstają duże ilości witamin. Podczas procesu kiełkowania złożone substancje zapasowe takie jak białka, węglowodany i tłuszcze, skumulowane w nasionach są  rozkładane na związki proste, łatwo przyswajalne przez organizm człowieka. Enzymy biorące udział w rozkładaniu tych substancji ułatwiają również trawienie pokarmów jedzonych z dodatkiem kiełków.


A niektóre kiełki są naprawdę cenne! Takie chociażby kiełki brokuła zawierają likwidujące wolne rodniki sulforafany stosowane w profilaktyce nowotworów. Zawartość tej cennej substancji w kiełkujących nasionach jest nawet 20-30 razy większa niż w dojrzałej roślinie.
Z kolei lucerna, nazywana jest przez Arabów nie bez powodu Alf-al-fa, co w tłumaczeniu oznacza ojca wszelkiego pożywienia. Jej kiełki są fantastycznym źródłem żelaza i łatwo przyswajalnego białka. Ciekawostką jest, że starożytni arabscy wojownicy nie tylko karmili swoje konie lucerną, lecz jedli ją sami, co pozwalało im sprostać trudom morderczych wypraw.

Wystarczy Nam kiełkownica lub płytki pojemnik z gazą i wodą. Ważne jest, by wodę wymieniać dwa razy dziennie - by nie dopuścić do skiśnięcia nasion. Uprawie zapewniamy stanowisko widne i ciepłe. W ten sposób możemy zapewnić sobie świeże kiełki m.in. lucerny, rzeżuchy, grochu, brokułów, pszenicy, słonecznika, dyni, soczewicy.

Witaminki dla naszej czworonożnej rodzinki

W okresie przedwiośnia zachęcam również do zadbania o nasze kudłate pupile. Zielone pędy jęczmienia dla psa, kocimiętka dla kota czy mniszek dla królika? I im wyjdzie to z pewnością na zdrowie!

Praktyka w kuchni

A co zrobić, gdy zielona rewolucja ogarnęła już nasze parapety na całego? Oczywiście wykorzystać ;) Pole do popisu jest ogromne - nie ograniczajmy się tylko do przygotowania twarożku ze szczypiorkiem,czy wrzuceniem lubczyku do zupy. Eksperymentujmy!

Cytrusowa sałatka z młodą zieleniną
  • dwie garści zieleniny (rukola, roszponka, mniszek, boćwina),
  • 3 klementynki,
  • mała czerwona cebula,
Sos:
  • 1 łyżka musztardy francuskiej z całymi ziarnami,
  • szczypta soli,
  • czarny pieprz,
  • 2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy,
  • 1 łyżka miodu.
Listki myjemy, osuszamy; klementynki myjemy, obieramy i dzielimy na części, obieramy z białych błon. Cebulę siekamy drobno. Składniki sosu zamykamy w słoiku, który zakręcamy i mieszamy, energicznie potrząsając. Wykładamy w salaterce zieleninę, owoce i cebulę, a następnie polewamy sosem i oprószamy pieprzem. 
Pałaszujemy od razu!

P.S.

A może by tak z bukietem pietruchy zapukać do starszej sąsiadki, której niedzielny rosół wypełnia  aromatem całą klatkę schodową? 


Czytaj dalej...
Ogrody Smaków © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka